Kogo stać na dziecko?

Czasem słyszę od znajomych, którzy wzbraniają się przed założeniem rodziny, że nie stać ich na dziecko. Od razu nasuwa się pytanie: jakim cudem naszych rodziców, czy dziadków, którzy żyli dużo skromniej niż dzisiejsze przeciętne polskie małżeństwo, było stać na wychowanie gromadki dzieci? Czy koszty życia tak dramatycznie wzrosły? A może po prostu przyzwyczailiśmy się do konsumpcyjnego stylu życia i wydaje nam się, że bez pomocy odpowiednich gadżetów nie możemy być dobrymi rodzicami?

Chcę się z Wami podzielić moimi osobistymi doświadczeniami w kompletowaniu wyprawki dla noworodka. Oto lista rzeczy, które zakupiłam i które okazały się przydatne lub wręcz niezbędne:
1. Pieluchy wielorazowe – ok. 700 zł
2. ekologiczne chusteczki nawilżane do pupy – 26 zł (stosowałam je w szpitalu, w domu używałam wody i myjek wielorazowych. Chusteczki zabieram do tej pory na wyjścia z domu.)
3. 2 biustonosze do karmienia piersią – 80 zł
4. wielorazowe wkładki laktacyjne – 45 zł
5. lanolina HPA na pękające brodawki – 25 zł
6. kosmetyki (do kąpieli i ochrony w czasie spaceru) – 100 zł
7. poduszka do karmienia – 119 zł
8. 2 chusty do noszenia – 450 zł (najpierw kupiłam jedną, gdy zaczęliśmy rutynowo nosić małą, zakupiliśmy drugą, aby nie martwić się, w czym będziemy nosić, gdy wypierzemy chustę)
9. podróżna mata do przewijania – 39 zł
10. rożek – ok. 50 zł (kupiłam 1, dostałam 4 używane od koleżanki. Wydawało mi się, że nie potrzebuję takiej ilości, jednak mała ulewała i rożki zmieniałam kilka razy dziennie, tak więc czasem te 5, które miałam, okazało się niewystarczające)
11. podkład nieprzemakalny pod prześcieradło – 60 zł (używaliśmy nieprzemakalnego, oddychającego podkładu wykonanego z bawełny, i taki właśnie polecam)
12. wiaderko do kąpieli – 89 zł
13. bezpieczne patyczki do uszu, gaziki, płatki bawełniane – ok. 10 zł
14. spray do nosa (roztwór wody morskiej) – 16 zł
15. butelka – 30 zł (użyłam jej kilka razy, gdy musiałam zostawić Różę z tatą i odciągałam pokarm)

 

Rzeczy, które kupowałam, były w większości markowe, nigdy nie korzystałam z najtańszej opcji. Po podsumowaniu wychodzi 1829 zł. Był to początkowy wydatek, który umożliwił nam ograniczenie wydatków w kolejnych miesiącach, głównie dzięki wielorazowemu pieluszkowaniu.

Na mojej liście nie ma kilku niezbędnych rzeczy, mam na myśli ubranka, kocyki, fotelik samochodowy, ręczniki i niemowlęcą pościel, jednak przedmioty te (nowe bądź używane) dostaliśmy w prezencie.

W naszej wyprawce pojawiły się także rzeczy, które mogą się wydać większości rodziców podstawowymi (łóżeczko, wózek), jednak u nas się nie sprawdziły i bardzo szybko poszły w odstawkę.
A jak wyglądają koszty utrzymania maluszka w kolejnych miesiącach? Przy naszym stylu rodzicielskim, w sytuacji karmienia piersią i przy zdrowym maluszku, koszty utrzymania niemowlęcia są bardzo małe. Ubranka dostajemy, bądź pożyczamy od starszych kuzynek i koleżanek Róży. Czasem pojawiają się nowe potrzeby: szczoteczka i pasta do zębów, miseczki do jedzenia, itp. Jednak nie powiedziałabym, że są to koszty, które by nas przygniatały.

Bardziej spostrzegawczy czytelnik pewnie zauważył, że nie piszę nic o zabawkach. Rzeczywiście nie kupuję dziecku zabawek, ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Róża dostaje co jakiś czas trochę używanych i trochę nowych zabawek, a i tak najchętniej bawi się tym, co wyszpera w szafce w kuchni, czy u mamy w szafie. Zabawki edukacyjne świetnie stymulują rozwój dziecka, ale bawialnia dziecka, nie musi wyglądać jak sklep z zabawkami. Szczerze mówiąc, czasem obserwuję, że rodzice kupują swoim dzieciom ogromne ilości zabawek po to, by dziecko samo czymś się zajęło i dało im „święty spokój”, nowy gadżet przez jakiś czas skutecznie przyciągnie uwagę dziecka, a rodzic może zająć się swoimi sprawami. Znam też rodziców, którzy bawią się razem z dziećmi, tworząc z tego, co pod ręką tunele dla kulek, garaże dla aut, wieże z plastikowych kubeczków, itd. Sami oceńcie, z czego dziecko ma większą frajdę i większą korzyść.

Kobiety w ciąży to łatwy target dla producentów produktów niemowlęcych. (Tak, piszę to ja, która prowadzę sklep dla rodziców.) Mamy oczekujące narodzin potomstwa, pragną dać swoim pociechom jak najlepszy start w życie, dlatego producenci zasypują je z każdej strony reklamami swych produktów, bez których, wg nich, nie można wkroczyć na drogę rodzicielstwa. W skutek tego, wiele osób wydaje tysiące (a niektórzy pewnie i dziesiątki tysięcy) na wyprawkę dla swojego maluszka. Warto jednak zastanowić się, czego tak naprawdę potrzebuje nasze dziecko. Z moich doświadczeń wynika, że maluch potrzebuje matczynych ramion, ciepła i piersi pełnych mleka, a to przecież można dać za darmo. Reszta to tylko to, co może w jakiś sposób ułatwić nasze życie, a dzieciątko z pewnością nie będzie mniej szczęśliwe z powodu używanych ubranek czy zabawek.
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Skontaktuj się z nami

Top