Wychowanie bezpieluszkowe

Z terminem ‘wychowanie bezpieluszkowe po raz pierwszy zetknęłam się na szkole rodzenia. Pani Józefa, położna która prowadziła z nami zajęcia o pielęgnacji niemowląt, zainteresowała nas tym tematem, podając bardzo ogólnikowe informacje i zachęcając, abyśmy poczytali w Internecie.

Jak tylko wróciłam z zajęć do domu, zaczęłam buszowanie w sieci. Czego się dowiedziałam? Przede wszystkim tego, że dzieci nie rodzą się z potrzebą moczenia pieluch. Wręcz przeciwnie, czekają, żeby je rozebrać, aby mogły swobodnie się wysiusiać. Wydawałoby się, że to oczywiste. Każdy, kto opiekował się maluszkiem wie, że rozpięcie pieluchy grozi zmoczeniem. W takim razie dlaczego tak niewiele osób w naszej kulturze pozwala dziecku realizować  jego fizjologiczną potrzebę zgodnie z naturą? Zamiast tego, rodzice uczą dzieci, że te mają sikać w pieluchę, a potem w wieku ok. 2-3 lat(często dopiero gdy malec ma pójść do przedszkola) zaczyna się oduczanie.

Koncepcja wychowania bezpieluszkowego opiera się na założeniu, że dziecko komunikuje rodzicowi swoje potrzeby. Daje przecież znać, że jest głodne czy zmęczone, czemu więc nie miałoby zakomunikować, że chce się wypróżnić?  W przypadku kupki sprawa jest dość prosta. Gdy malec odrywa się od jedzenia, czy od zabawy i widać na jego twarzy nagłe skupienie, można się spodziewać, że lada moment nastąpi kupa.

Kwestia siusiana nie jest aż tak oczywista, gdyż maluszek zaczyna dawać znać dopiero, gdy czuje mokro, a nie gdy ma potrzebę opróżnienia pęcherza. Co w takim razie z tym siusianiem? Należy po prostu zaobserwować, kiedy dziecko robi siku, poznać jego fizjologię. Jest to bardzo łatwe, gdy stosujemy pieluszki wielorazowe. W przypadku naszej córy szybko zauważyliśmy, że mała siusia cztery razy w odstępie kilku minut po każdym karmieniu. Gdy zrobi swoją, jak my to nazywamy „seryjkę” , wiemy, że siusianie i przewijanie mamy na dłuższy czas z głowy. Jeśli zaśnie krótko po jedzeniu, trzeba ją „wysadzić” zaraz po przebudzeniu.

Jak to wygląda w praktyce? Trzymamy Różę ze zgiętymi nóżkami przy tułowiu nad miseczką lub zlewem (jeszcze nie siedzi na nocniku) i czekamy na siusiu. Należy przy tym konsekwentnie wykonywać jakiś dźwięk (np. ‘siiii’, ‘szszsz’), aby dziecko kojarzyło go z siusianiem. Po pięciu miesiącach takiego treningu widzimy, że dziecko ma znakomitą zdolność uczenia się i wspaniale współpracuje (nie tylko z rodzicami, ale także z babciami i ciociami). Nie jesteśmy na etapie wyeliminowania pieluch z naszego życia. Czasem jesteśmy w podróży, czy w innej sytuacji, kiedy nie możemy pozwolić naszemu dziecku wypróżnić się bez pieluszki. Czasem niestety po prostu nie mamy na to czasu.

Ktoś może się zastanawia jaki jest sens tego wszystkiego. Największy plus to z pewnością zdrowa, nie cierpiąca z powodu odparzeń skóra maleństwa. Dla środowiska naturalnego to mniej pieluch na wysypiskach i mniej zużytej na pranie wody i energii. Dla nas jako rodziców wychowanie bezpieluszkowe to kolejna okazja, aby być bliżej córki. Stale wsłuchujemy się w komunikaty, które nam wysyła, aby zrozumieć jej potrzeby i staramy się na nie możliwie najlepiej odpowiadać. Mamy też pewność, że uczenie dziecka wypróżniania się od pierwszych miesięcy życia prowadzi do wczesnego osiągnięcia samodzielności w kwestii czystości. Czy nasze oczekiwania się sprawdzą, dowiecie się za jakiś czas.

Tags:

2 Responses to “Wychowanie bezpieluszkowe”

  1. Marysia kiedy moge zacząć z Maksem? Ma 5 tygodni, główki jeszcze nie trzyma, na razie próbuje- i tu widzę problem z tym wysadzaniem. Czy damy radę trzymać głowę, dziecko i trafiać do miski :)

    • Maria Stępak 8 lipca 2014 at 15:00

      Bez problemu Maksiu da radę. Wystarczy że oprzesz główkę o swoje ciało, a miedniczkę zaokrąglisz w literkę ‚c’. Proponuję na siedząco, żeby i Tobie było wygodnie. Z chłopcami trzeba szczególnie uważać, żeby trafić tam gdzie trzeba 😉 Powodzenia!

Dodaj komentarz

Skontaktuj się z nami

Top